Get Adobe Flash player

Dom z duszą i jego goście

Wersja do wydruku

Urokliwy dom położony przy ulicy Odsole w Hecznarowiach przywodzi na myśl wakacyjne klimaty. Nie są to jednak wakacje spod znaku all inclusive, ale letnie wyjazdy na polską wieś, do domu ukochanej babci. Z jednej strony zagajnik i wijąca się struga wodna, za plecami pole, stawy, a dalej już tylko kamieniec i zapamiętana z dziecinnych wierszyków górska rzeka Soła.

Dom wypełniony zabytkowymi meblami i sprzętami, pełen zapachu ziół i kwiatów to dobre miejsce na spotkania z historią i kulturą. Wiedzą o tym przyjaciele oraz sąsiedzi gospodyni tego niezwykłego miejsca Aliny Stobińskiej-Chrapkiewicz i chętnie tu bywają. Na jednym z takich spotkań, które odbyło się w majowe sobotnie przedpołudnie, mieli okazję poznać wnuczkę międzywojennego pisarza związanego z pobliskimi Wadowicami, Emila Zegadłowicza. Pani Ewa Wegenke i jej mąż Bolesław do Hecznarowic przybyli z Gorzenia Górnego. Właśnie tutaj, w XVIII-wiecznym dworze do niedawna mieściło się założone w 1946 roku przez żonę i córki pisarza Muzeum Emila Zegadłowicza i powołana do życia w 1992 roku Fundacja Czartak sprawująca nad nim opiekę.
Emil Zegadłowicz, polski poeta, prozaik, tłumacz oraz znawca i mecenas sztuki, urodził się w 1888 roku w Białej Krakowskiej. Był synem nauczyciela Tytusa Zegadłowicza i Elżbiety Kaiszarówny. Dzieciństwo spędził w Gorzeniu Górnym, gdzie jego ojciec, profesor gimnazjum w Wadowicach, kupił klasycystyczny dworek Huppertów. Uczęszczał do gimnazjum w Wadowicach. Zdobył wszechstronne wykształcenie, studiując na Uniwersytecie Jagiellońskim, a następnie na uniwersytetach w Wiedniu i Dreźnie. Pracował w Ministerstwie Kultury i Sztuki, był kierownikiem literackim poznańskiego teatru i redaktorem czasopism.
W 1932 powrócił do w rodzinne strony. Pracował wówczas w katowickim teatrze i wykładał historię sztuki w konserwatorium w Katowicach. W Gorzeniu założył grupę artystyczną Czartak, do której należeli literaci i malarze, między innymi Zofia Kossak i Julian Fałat. Tworzył poezje, organizował spotkania artystów, gromadził wiele dzieł sztuki. Dworek Zegadłowiczów stał się wówczas centrum kulturalnym i artystycznym przyciągającym wiele znakomitości okresu międzywojennego. W latach dwudziestych i trzydziestych przyjeżdżało doń wielu artystów, publicystów i uczestników polskiego życia publicznego, aby dyskutować, tworzyć i wypoczywać. Sprzyjała temu przepiękna okolica, bliskość Skawy i Beskidu Małego, których pejzażem i kulturą zafascynowani byli członkowie Czartaka. Zegadłowicz był też odkrywcą swoistego fenomenu rzeźbiarstwa ludowego. Urzekła go nie tylko twórczość miejscowego świątkarza i snycerza Jędrzeja Wowry, ale i sama postać artysty. Tworząc pierwszą kolekcję rzeźb Wowry, zachęcał swoich gości do ich kupowania. 
W 1933 z okazji dwudziestopięciolecia twórczości Zegadłowicz otrzymał honorowe obywatelstwo Wadowic. Jednak po wydaniu powieści Zmory, w której to miasto zostało przedstawione, Rada Miejska odebrała mu je oraz przywróciła ulicy jego imienia poprzednią nazwę. Pisarz zmarł w Sosnowcu w wieku 52 lat i został pochowany na cmentarzu parafii św. Tomasza.
Emil Zegadłowicz miał dwie córki Halszkę i Atessę. Córką tej ostatniej jest właśnie goszcząca w Hecznarowicach pani Ewa Wegenke. Niezwykłe imię jej matki wymyślił dziadek. Jak wspomina wnuczka, wyszukał je w poezjach Słowackiego. Muzeum Emila Zegadłowicza w Gorzeniu Górnym, którego pani Ewa była kustoszem, dziś jest zamknięte na kłódkę. Piękny niegdyś dworek, który w okresie międzywojennym tętnił życiem towarzyskim i artystycznym, pokrywa grzyb i sypie się z niego tynk. Jest nieogrzewany. O czasach jego świetności przypomina otaczający go park ze starodzrzewem porastający bujnymi łanami czosnku niedźwiedziego. Ukochana przez właścicieli i ich gości natura wzięła go we władanie. Wielka to strata dla polskiej kultury i regionu Podbeskidzia. Jak mogło do tego dojść? I co dalej z bezcennymi zbiorami rodziny Zegadłowiczów?
Jak wyjaśnia pani Ewa, Fundacja Czartak przekazała kolekcję dzieł sztuki, między innymi obrazy Józefa Mehoffera, Leona Wyczółkowskiego, Zbigniewa Pronaszki, szkice Jana Matejki oraz świątki Jędrzeja Wowry, do mieszczącego się w renesansowym zamku w Suchej Beskidzkiej Muzeum Miejskiego. Kolekcję stanowi łącznie 812 obiektów gromadzonych latami przez pisarza i znawcę sztuki Emila Zegadłowicza. 
We wspomnieniach państwa Wegenke radość przeplata się z nostalgią i smutkiem. Mimo przykrych doświadczeń pozostali ludźmi ciepłymi, pogodnymi i otwartymi. Pani Ewa zapamiętała dom rodzinny jako jasny i pogodny. Wynikało to z charakteru jego mieszkańców i licznych gości. W jej opowieści przewijają się postacie dziadków i rodziców tworzących klimat kulturalny dworku w Gorzeniu. Z niezwykłą energią i swadą opisuje członków swojej rodziny, charakteryzuje ich celnie i szczegółowo. Opowiada też o jednym z pierwszych dzieł dziadka, Lampce oliwnej, które odniosło niebywały sukces, a także o problemach, których przysporzyło opublikowanie Zmor. Wszyscy z zainteresowaniem słuchają anegdot o znanych artystach i osobistościach życia publicznego, które się przewinęły przez to miejsce.
Ten świat odszedł już w przeszłość, ale to naturalna kolej rzeczy. Boli natomiast fakt, że nie docenia się i niszczy dorobek pokoleń i świadectwa polskiej kultury. To miejsce tak jak przed laty powinno tętnić życiem, a nie popadać w ruinę! Nie ma lepszego miejsca na kolekcję rodziny Zegadłowiczów niż dom, w którym eksponaty te były gromadzone. Cóż za wspaniała lekcja historii i kultury dla odwiedzających go. Szkoda że zabrakło wsparcia ze strony Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego czy władz samorządowych. Pani Ewa tłumaczy decyzję Zarządu Fundacji Czartak brakiem zainteresowania decydentów losami kolekcji i samego dworku Emila Zegadłowicza. Po raz drugi pisarz został przez władze Wadowic odrzucony.
Nam pozostały barwne wspomnienia o pięknej epoce międzywojnia, niezwykłym dworku oraz środowisku gorzeńskim. Opowiadane przez państwo Ewę i Bolesława Wegenke ze swobodą właściwą potomkom literatów na długo pozostaną w pamięci uczestników spotkania w Hecznarowicach, w domu na Odsolu. 

Beata Nycz

 

Galeria MGOK

Europa dla Obywateli

Projekty unijne

Projekty MKiDzN

Wilamowice i Okolice

Kontakt MGOK

 

Nazwa użytkownika